Co dokładnie może się posypać? I jakie dokumenty zamierza załatwiać Igor?
Nagle w głowie pojawiła się niepokojąca myśl. Mieszkanie jest zapisane na nią — rodzice podarowali jej je na ślub. Ale po rejestracji małżeństwa Igor stał się współwłaścicielem. Czyżby chciał…?
Jelena rzuciła się do sejfu, w którym trzymała wszystkie ważne dokumenty. Akt małżeństwa, dokumenty mieszkania, jej paszport — wszystko było na miejscu. Ale to niczego nie znaczyło. Kopie można było zrobić wcześniej.
Kobieta przypomniała sobie Anżelę. Ona zawsze była przebiegła i wyrachowana.
Na studiach potrafiła wykręcić się z każdej sytuacji i zrzucić winę na innych. A historia z „pożyczką na leczenie matki” pokazała, do czego jest zdolna. Wtedy wyszło na jaw, że matka Anżeli żyje i ma się dobrze, a pieniądze poszły na spłatę jej kredytów.
I teraz one razem coś planują. Przeciwko niej!
Znowu zawibrował telefon.
„Len, jutro rano jadę w delegację. Na trzy dni. Zapomniałem uprzedzić.”
Delegacja. Wygodnie! Spędzi trzy dni z Anżelą w jakimś hotelu.
Jelena szybko napisała: „Dobrze. Do jakiego miasta jedziesz?”
Odpowiedź nie przyszła od razu: „Woroneż. Spotkanie z dostawcami”.
Kobieta otworzyła służbową pocztę męża. Na szczęście znała hasło — Igor nigdy go nie ukrywał.
Nie było żadnych maili o delegacji do Woroneża. Za to znalazła korespondencję z biurem podróży dotyczącą rezerwacji pokoju w podmoskiewskim hotelu. Dla dwóch osób. Na jutro.
Całą noc Jelena leżała bez snu, nasłuchując każdego dźwięku.
Igor wrócił około północy, cicho poszedł pod prysznic, potem położył się obok i prawie od razu zaczął chrapać. Zwykle żona ucieszyłaby się z jego powrotu do domu, ale teraz jego obecność wydawała się fałszywym przedstawieniem.
Rano mąż szykował się do „delegacji” z wyjątkową starannością. Jelena udawała, że śpi, ale ukradkiem obserwowała go przez przymrużone powieki.
— Len, jadę — mąż pochylił się, by pocałować ją w czoło.
— Szerokiej drogi — mruknęła, starając się brzmieć sennie.
Po jego wyjściu Jelena szybko się ubrała i pojechała do pracy. Ale skupić się na niczym nie mogła. Kobieta mechanicznie przekładała papiery, odbierała telefony, kiwała głową na zebraniu, a w myślach miała tylko jedno — co robić dalej?
Do południa plan dojrzał.
Jeśli Igor i Anżela są w podmoskiewskim hotelu, to ona ma czas, by przejrzeć rzeczy męża w domu. Może znajdzie coś, co rzuci światło na sytuację.
Wzięła wolne, tłumacząc się złym samopoczuciem (co niewiele mijało się z prawdą), i pojechała do domu.
Kobieta zaczęła od biurka. W szufladach leżały zwykłe rzeczy: długopisy, notesy, ładowarki. Ale w najdalszym kącie natrafiła na złożoną kartkę. To był wydruk wyceny ich mieszkania. Z zeszłego tygodnia.
Ręce jej zadrżały. To znaczy, że mąż naprawdę zamierza sprzedać mieszkanie. Ich dom, który podarowali jej rodzice!…
Jelena weszła do sypialni i otworzyła połowę szafy męża. Między koszulami znalazła torbę z jubilera. W środku leżały drogie złote kolczyki z diamentami. Paragon opiewał na kwotę, którą zazwyczaj wydawali na wszystko przez cały miesiąc.
Kolczyki z pewnością nie były dla niej. Jelena miała alergię na złoto, mąż doskonale o tym wiedział.
W kieszeni jego marynarki znalazła wizytówkę prawnika i karteczkę z datą.
„Rozwód. Podział majątku”. Charakter pisma Igora.
Czyli za trzy dni mąż składa pozew o rozwód!
Jelena usiadła na łóżku, czując, jak uginają się pod nią nogi. Okazało się, że przez cały ten czas mąż już przygotowywał się, by ją porzucić. I to nie tylko porzucić — ale jeszcze ogołocić.
Kobieta poczuła, jak w środku zaczyna kipieć wściekłość. Prawdziwa furia. Czysta, lodowata złość na tę bezczelność, na to, że uważają ją za idiotkę, którą można łatwo oszukać.
Szybko chwyciła laptop i zaczęła działać.
Najpierw zalogowała się do bankowości i przelała wszystkie pieniądze ze wspólnego konta na swoje prywatne.
Potem znalazła numer do biura podróży, z którego korzystał mąż.
— Dzień dobry. Tu żona pana Krawcowa. Prosił, żeby przekazać, że przyjazd do hotelu się przekłada. Mamy problem rodzinny.
— Rozumiem. A kiedy państwo planują przyjazd?
— Na razie nie wiadomo. Najprawdopodobniej będziemy musieli odwołać rezerwację.
— Dobrze, wprowadzimy zmiany. Dziękujemy za informację!
Jelena uśmiechnęła się z satysfakcją. Niech gołąbeczki przyjadą pod zamknięte drzwi hotelu. Randka zrujnowana!
Ale to było za mało. Trzeba było czegoś więcej. Czegoś, co pokaże im, że zabawa z nią jest niebezpieczna.
Kobieta ponownie chwyciła telefon i wybrała numer znajomego prawnika, Olega Michajłowicza, który pomagał jej przy sprawach spadkowych po śmierci babci.
— Oleg Michajłowicz, dzień dobry. Mówi Jelena Krawcowa. Mam pilne pytanie z zakresu prawa rodzinnego. Proszę mi powiedzieć, jak ochronić swój majątek, jeśli mąż składa pozew o rozwód?
— Jelena, co się stało? Przecież niedawno wyglądała pani na taką szczęśliwą.
— Wszystko okazało się inne, niż wyglądało. Mąż za trzy dni idzie do prawnika, żeby złożyć pozew o rozwód. Dowiedziałam się przypadkiem.
— Rozumiem. Mieszkanie zostało podarowane pani przez rodziców przed ślubem czy po?
— Przed. Ale potem się pobraliśmy.
Leave a Comment